Pułapka "wszystko albo nic" – dlaczego perfekcjonizm zabija więcej celów, niż lenistwo
Poniedziałek rano, szósta trzydzieści. Budzik dzwoni po raz pierwszy od tygodni o tej porze. Plan jest idealny: od dziś zdrowe śniadanie, godzina na siłowni przed pracą, wieczorem nauka języka, zero słodyczy, dziennik wdzięczności przed snem. Wszystko rozpisane, wszystko dopięte na ostatni guzik. To będzie TEN tydzień, kiedy w końcu zaczniesz żyć, tak jak trzeba. Wtorek – lekkie zmęczenie, ale trzymasz się planu. Środa rano – alarm nie zadzwonił, spałeś za długo, siłownia odpada. No trudno, po południu nadrobisz. Popołudnie – nagle spotkanie w pracy, nauka języka przesuwa się na wieczór. Wieczór – jesteś wykończony, w lodówce nie ma tego co powinno być, więc zamawiasz pizzę. I w tym momencie, gdzieś między pierwszym a drugim kawałkiem, myślisz sobie: "No to się zesrało. Skoro i tak zepsułem plan, to już nie ma sensu". Czwartek wracasz do starego życia. Piątek już nawet nie pamiętasz, że coś miało się zmienić. Znasz to? Bo jeśli tak, to nie jesteś leniwy. Jesteś uwięziony w ...